Dawno temu miałem zostać myśliwym. Z pewnych powodów nie udało mi się to i absolutnie tego nie żałuję. Nie, nie dlatego, że zacząłem potępiam łowiectwo, bo tak nie jest. Wiem, że w świecie, który stworzyliśmy polowania są konieczne. Dlatego nie jestem przeciwnikiem szanujących przyrodę, etycznych myśliwych, nie cierpię jednak tych, którzy zasłaniając się legitymacja PZŁ, uprawiają zwykłe kłusownictwo.
To, że nie potępiam w czambuł całej „braci łowieckiej”, nie oznacza, że sam mógłbym zastrzelić jakieś zwierzę. Pewnie, gdyby od tego zależało fizyczne przetrwanie moje lub moich bliskich, nie miałbym żadnych skrupułów, jednak polowanie dla sportu kompletnie mnie nie interesuje. Nie mogę sobie jakoś wyobrazić, że pociągam za spust i w jednej chwili zamieniam żywe stworzenie w pokrwawione, martwe truchło. I dotyczy to wszystkich zwierząt, a nie tylko tych wybranych.
Często słyszę, że ktoś nie wyobraża sobie, jak można zabić sarnę czy jelenia. Przecież to takie piękne stworzenia o wielkich, ufnych oczach. A łosie? Strzelanie do tych wielkich, jak szafa zwierząt, to przecież nic innego, jak egzekucja. Jeżeli jednak chodzi o lisy, dziki itp., stanowczość ludzkich sądów zaczyna jakby maleć. Wszakże lisy to szkodniki, a dziki to prawie takie świnie i na dodatek jeszcze niszczą uprawy. Nie bardzo to rozumiem, tak jak nie rozumiem tych, którzy deklarują, że nie jedzą mięsa, ale robią wyjątek dla kurczaków i ryb. Przecież kurczaka i rybę też trzeba pozbawić życia, żeby zamieniły się w jedzenie.
Kończę te nudne dla wielu wynurzenia i zapraszam do obejrzenia zdjęć prawie świń. A tak na marginesie, zwróćcie uwagę, że one też mają oczy.












