W którymś z ostatnich postów napisałem, że na całym świecie stwierdzono ponad 10000 gatunków ptaków. Pokaźna liczba, ale - jak mawia moja córka Ola – jeszcze do ogarnięcia.
Istnieje jednak grupa zwierząt, których liczebność może, co słabsze jednostki, przyprawić o chroniczny, matematyczno-zoologiczny ból głowy. Mam tu oczywiście na myśli OWADY. Szacuje się bowiem, że na świecie żyje od miliona do nawet trzydziestu milionów insekcich gatunków (swoją drogą, nielicha rozbieżność!), z czego tylko w Polsce - około 30 tysięcy! Jakby było tego mało, entomolodzy są przekonani, że na odkrycie czekają jeszcze - bagatela - kolejne 3 miliony gatunków. Same tylko, widoczne poniżej, ważki, to jakieś 6000 gatunków w skali świata i ponad 70 w samej Polsce.
Miliony, milionami, ale teraz przejdźmy do świata naprawdę wielkich liczb. Nikt nie wie, ile ptaków żyje na ziemi, ale szacuje się, że może ich być około 100 miliardów. Nieźle, ale przy owadach, to zaledwie nędzna garstka. Podobno, gdyby policzyć wszystkie insekty, suma mogłaby wynieść nawet około kwadryliona osobników! Dla tych, którzy zapomnieli ile to jest, przypominam, że kwadrylion to 1024, a więc 1000000000000000000000000. Sporawo, zważywszy, że cała ludzka populacja liczy sobie zaledwie 7,2 miliarda, czyli 7,2x109, czyli 7 200 000 000. Tak więc, jakby nie liczył, stosunek wynosi 138 888 888 888 do 1 na korzyść owadów.
A teraz trochę z innej beczki. Przypatrzcie się motylom uwijającym się wśród łąkowej runi. Gdy przysiadają na kwiatach, te nawet nie drgną pod ich, praktycznie nieistniejącym, ciężarem. Popatrzcie też na muchy, komary, jętki, ważki, czy chociażby na jelonki rogacze. To także waga hiperlekka i nawet te ostatnie nie odznaczają się jakąś wyjątkowo ekstremalną masą, a przynajmniej nie taką, którą bylibyśmy w stanie odczuć. I wszystko fajnie, tyle tylko, że sumarycznie, na każdego z nas (i każdą również) przypada, ciężko licząc, jakieś 15 ton owadów. Pomyślcie tylko! Piętnaście tysięcy kilogramów chityny i sklerotyny kontra 60-80 kilogramów wody!
I wiecie co? Myślę, że przynajmniej teoretycznie jest możliwe, że kiedyś cała ta, owadzia masa zwali się nam wszystkim na głowy. I to właśnie będzie koniec ludzkiej cywilizacji, a nie jakiś tam banalna wojna jądrowa!
I wiecie co? Myślę, że przynajmniej teoretycznie jest możliwe, że kiedyś cała ta, owadzia masa zwali się nam wszystkim na głowy. I to właśnie będzie koniec ludzkiej cywilizacji, a nie jakiś tam banalna wojna jądrowa!
PS. Tym razem nie podpisuję zdjęć, gdyż oznaczenie przynależności gatunkowej ważek wykracza poza moje możliwości. Gdyby komuś jednak zależało na poznaniu ich nazw, odsyłam do najlepszej, polskiej strony z tymi uroczymi stworzeniami: www.bing.com


























