Leaderboard
728x15

Październik - Ogólnopolskim Miesiącem Planowania.

Large Rectangle
To chyba ze wszech miar naturalne, że po tekście podsumowującym, następuje tekst dotyczący planów na następny sezon, który - tak swoją drogą - właśnie się rozpoczął, gdyż mamy już przecież październik? Gwoli wyjaśnienia. Nie wiem, jak Wy, ale ja już od dłuższego czasu mam szereg wątpliwości dotyczących kalendarza gregoriańskiego. I nie chodzi nawet o to, że jestem zwolennikiem rozdziału Kościoła od Państwa (oczywiście mam na myśli polityczną organizację społeczeństwa, a nie Was), ale o to, że – tak zwyczajnie, po ludzku – nie godzę się na to, żeby ktoś, nie znany mi osobiście, arbitralnie zadecydował kiedy będzie marzec. Myślę, że doskonale rozumiecie o co mi chodzi, więc mogę wrócić do sedna, czyli – jak mawiają na głębokim Podlasiu – do meritum.
Pierwszy plan dotyczy wybudowania czatowni zimowej. Co prawda nie jestem zagorzałym fanem fotek przedstawiających porcję rosołową z zaślinionym myszołowem w tle, ale nie mam wyjścia. W pewnych kręgach fotografowanie z własnej czatowni zimowej jest tym samym, czym w innych - gra w golfa, wizyta na Royal Ascot Racecourse, polowanie z chartami, czy zatrudnienie modystki. Jednym słowem, jeżeli chce się należeć do elity, trzeba zacisnąć budżetowego pasa i budę postawić.
Drugi plan, to pstryknięcie wilków w ich naturalnym otoczeniu. Oczywiście w dzisiejszych czasach dużo łatwiej o to drugie, aniżeli o te pierwsze, więc prawdopodobnie ograniczę się do pokazania habitatów, w których bytują wilki i wmówienia Wam, że właśnie za tamtą (drugą od lewej i przedwcześnie zrudziałą) paprocią ukrywa się moja, wyśniona wataha.
Trzeci plan jest taki, żeby przytulić konkretną sumkę w grach liczbowych i uciec z modystką do Ostrołęki. Ponieważ jednak nie zalicza się to do - nawet szeroko pojętej - fotografii przyrodniczej, a gŁoś czasem czyta moje posty, nie będę rozwijał tego wątku.
      Czwarty plan związany jest z fotografowaniem żołn, o których wspomniałem w poprzednim poście. Nie wiem jeszcze, jak tego dokonać, gdyż zaminowanie okolic nor jest chyba nielegalne (jak mawiają w Barczewie  - dura lex, sed lex), a bez tego trudno będzie mi się do nich dopchać. Optymalnym rozwiązaniem byłby zakup całej żwirowni, ale w tym celu musiałbym najpierw zrealizować plan nr 3, rezygnując jednak z kosztownej ucieczki do wspomnianego, Mazowieckiego Raju na Ziemi.
      Piąty plan, podobnie, jak i szósty z pewnych względów pozwolę sobie utajnić.
      Siódmy plan zakłada brawurową eksplorację zimowego wybrzeża Bałtyku w poszukiwaniu fok. Przyznam szczerze, że noszę się z tym zamiarem od chwili, gdy dotarło do mnie, że te zwierzaki naprawdę żyją w Polsce, a nie tylko na Biegunie, czy jak tam nazywają to miejsce, gdzie rozmnażają się Eskimosi.
     Ósmy plan, to prawdziwa wisienka na torcie. Tam wisienka! To ociekająca fruktozą czereśnia na moim prywatnym, fotograficznym smakołyku. Postanowiłem bowiem UWAGA, UWAGA! dowiedzieć się wreszcie do czego służy pozostałych siedemnaście przycisków, znajdujących się na korpusie mojego aparatu, gdyż jak podejrzewam, umieszczono je tam w jakimś, określonym celu, który jednak jak dotąd pozostaje dla mnie słodką tajemnicą.
      Dziewiąty plan sprowadza się do rozszerzenia fotograficznej działalności na inne, poza ssakami i ptakami, grupy zwierząt, a zwłaszcza na te najmniejsze. Dlatego też, jeżeli ktoś z Was posiada zbędny obiektyw makro, chętnie go przyjmę lub wymienię na ... jednak po prostu przyjmę.
     Dziesiąty plan jest najprostszy ze wszystkich. Generalnie chodzi w nim o to, by w rozpoczynającym się właśnie sezonie zrealizować choć jeden z wyżej wymienionych planów, a jeżeli nie, to przynajmniej rzucić palenie. I tyle.






















Banner