Leaderboard
728x15

O tym, jak pokarał mnie Zły Los.

Large Rectangle
       Ten post miał zaistnieć kilka dni temu, ale Pani Przyroda do spółki ze Złym Losem czuwali i zrobili wszystko, co było w ich - niezmierzonych ludzkim umysłem - mocach, aby tak się nie stało. A wszystko to zaczęło się niby niewinnie od - obserwowanych od dawna - anomalii pogodowych, które sprawiły, że nasze ostatnie, przedświtowe wyjazdy znacznie się wydłużyły. Niestety tegoroczne lato (które trwa już od połowy marca!) jest, jakie jest, więc wegetacja zachowuje się tak, jakby była na zaawansowanych farmakologicznie prochach. Niby mamy początek lipca, ale ewidentnie w kalendarzyku P. Przyrody widnieje już sierpień. Dowody? Proszę bardzo! Zwróćcie łaskawie uwagę chociażby na jarzębiny, które pod naszą kamienicą już dobre dwa tygodnie temu pokryły się rewolucyjną czerwienią.
   Wspomniana, pędząca (jak większość mieszkańców Podlasia) wegetacja spowodowała, że po jęczmieniu ozimym, którym raczyły się pokazywane w poprzednich postach byczki, pozostało już tylko wspomnienie. Po byczkach niestety również, więc nie pozostało nam nic innego, aniżeli poszukać ich w nowych lokalizacjach, co spowodowało, że do domu zaczęliśmy wracać coraz później, a że trzeba odespać, to czasu zaczęło brakować. Tyle tylko, że to zaledwie wierzchołek mojej nieszczęsnej góry blogowej.
       Kiedy bowiem Pani Przyroda zmęczyła się kopaniem nas po tyłkach, zasiadła wygodnie w mszystym fotelu, wyciągnęła smartfon w etui z brzozowego łyka i zadzwoniła do swojego kolegi (lub, jak niesie wieść wojewódzka, baaardzo bliskiego przyjaciela) - Złego Losu. Nie było mnie oczywiście przy tej rozmowie, ale podejrzewam, że mogło to wyglądać mniej więcej tak:
- Halooo?
- Witaj mój Ty Zły Nosku-Losku, jesteś mocno zajęty?
- Przyrdziu Kochanie! Przecież wiesz, że dla Ciebie nigdy nie jestem zajęty! Mów  o co chodzi?
- W zasadzie o nic. Trzeba by tylko udupić takiego jednego przygłupa z Warmii, który włazi mi brudnymi gumiakami na posesję i udaje, że fotki pstryka. Pomożesz Misiu-Zły-Ptysiu?
- Przyrdziu! Królowo Ty Moja Zielono-Błękitna! Jeżeli tylko zgodzisz się na ... (dwa akapity usunięte po konsultacjach z moim bratem Maurycym (albo jakoś tak), który dorabia, jako prawnik) ... to ja zrobię, co tylko zechcesz. Więc jak?
- Złaku Zły! Na Peruna, na jakie Ty strony wchodzisz?! Ale zgoda, tylko zabij robaka. Nie!!! Czekaj!! No co Ty Losek!? Żartowałam przecież! Niech sobie szczurek pożyje do syta. Zrób mu coś takiego, żeby przeżył, ale jednocześnie żeby mu było przykro. Bardzo przykro!
- Szkoda, Moja Ty Caryco Ekosystemów Mokradłowych, bo akurat miałem wolną boreliozę, odmę i japońskie zapalenie mózgu, ale dla Ciebie Tajemny Kwiecie Puszczy Jaktorowskiej - wszystko! Wiesz co Przyrdziu. Zepsuję gnojowi kompa, ale tak porządnie, od serca! Ludziom podobno jest bardzo przykro, gdy zepsuje się im komputer. Tak przynajmniej czytałem ... albo ktoś mi mówił ... nie pamiętam ... często czegoś nie pamiętam ... Już jestem z powrotem Przyrdziu! Przepraszam, ostatnio źle się czuję. Podobno ta suka Fortuna ulepiła moją figurkę z pójdzich wypluwek i robi z nią takie rzeczy, że  Fatum, gdy to zobaczył, natychmiast poleciał do nocnego i pije do dziś!

       Widocznie Złemu Losowi bardzo zależało na tym czymś, co miała mu ofiarować Pani Przyroda, gdyż faktycznie zepsuł mi się komputer i to tak porządnie, czyli na amen. Na szczęście pracowe rzeczy miałem w kilku kopiach, czego jednak nie mogę powiedzieć o rzeczach niepracowych i stąd tzw. obsuwa blogowa. Dobranoc.

















Banner