Leaderboard
728x15
Showing posts with label noclegowisko żurawi. Show all posts
Showing posts with label noclegowisko żurawi. Show all posts

Przysięga.

„ … a zwłaszcza roli, jaką odegrali w czasach Wielkich Odkryć Geograficznych”.
Tak zakończył się ostatni post, po którym miał być ten świąteczny i ten noworoczny i w ogóle miało się dziać. Niestety, mieszkaniowe zamieszanie i niespodziewana niedyspozycja wątpi spowodowały, że wszystkie blogerskie plany legły w gruzach. Nie opublikowałem postów, nie zjadłem postnych potraw i nie przeprowadziłem pogłębionych badań nad odkrywczymi dokonaniami Podlaskich Zdobywców Nowych Ziem, a potem …
… a potem wyjechałem na Podlasie, gdzie poprzysiągłem sobie, że opisywana powyżej sytuacja nigdy więcej się już nie powtórzy. Żeby przysięga miała moc, czyli – jak mawiają na wschodzie - kopa, przez kilka wieczorów spożywałem specjalny eliksir, którego receptury nie mogę Wam jednak zdradzić, gdyż nie chcę żeby szeptunkowe ultraski zrobiły mi niezapowiedziany wjazd na chatę.
         I to by było na tyle. W niedzielę blog wraca na stałe, utarte szlaki. Choć Dolina przedziwnie opustoszała, coś tam udało nam się pstryknąć. Najważniejsze jednak, że spotkaliśmy starych znajomych, poznaliśmy nowych i odkryliśmy nieznane nam (a przynajmniej mi) blogi.

         PS. Przepraszam, że zalegam z komentarzami. Obiecuję, że jutro odpowiem na wszystkie i z olbrzymią przyjemnością zajrzę do zaprzyjaźnionych, gdyż ciekaw jestem okrutnie, co nowego wydarzyło się w Waszych blogerskich przestrzeniach.



































Rewolucja w świecie nauki.

Ostatnio ponownie zrobiło się głośno o tzw. Ministerstwie Środowiska, a to za sprawą sanitarnego odstrzału dzików-nosicieli w parkach narodowych i planowanym (po raz kolejny) zniesieniu moratorium na rujnujące gospodarkę i będące przyczyną prawie wszystkich, podlaskich kolizji drogowych - łosie.
To jednak nie koniec radosnej twórczości wspomnianego resortu. Kolejny pomysł dotyczy gatunku, który od niedawna zaczął pojawiać się w naszym kraju, czyli szakala złocistego. W lipcu tego roku, Ministerstwo przygotowało dwa projekty szakalich rozporządzeń, ale na próżno szukać w nich informacji o witaniu złocistego umajoną myszami i padliną bramą. Pierwszy dotyczy bowiem wpisania szakala na listę zwierząt łownych, drugi zaś doprecyzowuje terminy polowań. Co prawda początkowo ma obowiązywać moratorium na odstrzał, ale po pierwsze, niewiele to zmienia, gdyż wilkowaty dopiero stuka do naszych drzwi, a po drugie, zapytajcie łosie, jak działa takie coś. Najciekawsze w tym wszystkim jest jednak ministerialne uzasadnienie zaliczenia szakala do zwierząt łownych. Chodzi mianowicie o to, że obecność przybysza na liście pomoże „poznać biologię tego gatunku w Polsce”.
         Przyznam szczerze, że koncepcja użycia broni palnej w celu pośmiertnego poznania biologii jakiegokolwiek gatunku wprawiła mnie w zachwyt. Toż to prawdziwa rewolucja w nauce, godna Nobla, a przynajmniej Listu Gratulacyjnego Do Rodziców. Mam tylko nadzieję, że na przeszkodzie w realizacji tego ponadczasowego eksperymentu, nie staną znowu tzw. „przyrodnicy” skamlący coś na temat innych, mniej śmiercionośnych metod badawczych, jak chociażby analiza odchodów, czy telemetria. Ludzie! Bądźmy poważni! Mamy XXI wiek, więc grzebanie się w łajnie lub jakaś prymitywna obroża z nadajnikiem, to średniowiecze, zabobon i szeptunizm! Poza tym trzeba pamiętać, że taka obroża kosztuje od kilku do kilkunastu tysięcy, a pocisk śrutowy – tylko nieco ponad złotówkę! Jednym słowem, dwa E w jednym, czyli idealne wręcz połączenie ekologii i ekonomii!

         Mam nadzieję, że to tylko początek i w przyszłości pójdziemy jeszcze dalej, wpisując na listę zwierząt łownych wszystkie żywe organizmy zamieszkujące lub mające w planach zamieszkać nasz kraj, nie wyłączając drożdży (tych zdziczałych i tych, półoswojonych, które zasiedlają nasze spiżarnie, cukiernie i bimbrownie). Dzięki temu za jakiś czas będziemy dysponowali pełną wiedzą na temat biologii krajowych ssaków, ptaków, gadów, jednokomórkowców itp., czego nie będą mogli o sobie powiedzieć tacy np. Niemcy, czy inni - pożal się Światowidzie - Flamandowie! A, że wspomnianych i tak świetnie poznanych, zwierzaków już nie będzie? No cóż. Nie od dziś wiadomo, że - jak mawiał pewien austriacki etnograf - prawdziwa Nauka wymaga ofiar!
































Leaderboard