Leaderboard
728x15

Gniazda.

Large Rectangle

Zawsze, kiedy przyglądam się gniazdu remiza zachodzę w głowę, jak daleko nam do takiej perfekcji. Jak takie niepozorne coś, potrafi wykonać tak misterną konstrukcję? Przecież takiego zmyślnego woreczka z przedsionkiem, nie dałoby rady wydziergać jakieś trzy czwarte ludzkości. Na domiar wszystkiego remiz dysponuje wyłącznie dziobem i pazurkami. To trochę tak, jakby wynajęta przez nas ekipa próbowała zbudować dom używając jedynie zębów i palców stóp. I to na trzeźwo!. Zresztą nie chodzi mi nawet o to, jak ptak to robi, a bardziej o fakt, że przecież od początku musi mieć w głowie gotowy projekt architektoniczny. Pomyślcie, jakie to jest wyzwanie. Przylecieć z zimowiska, znaleźć odpowiednią gałązkę i rozpocząć prace budowlane, z góry wiedząc, jak będzie wyglądać finalny produkt. I to czasem kilkukrotnie! W tej kategorii człowiek również przegrywa z kretesem. Wystarczy popatrzeć na nasze osiedla domków jednorodzinnych, zwłaszcza na prowincji i szacunek do remiza wzrasta o kilkaset procent. Swoją drogą miałem kiedyś pomysł na post złożony ze zdjęć przedstawiających perełki nowoczesnej, podlaskiej architektury jednorodzinnej, ale brat prawnik uświadomił mi, że po takiej publikacji resztę życia spędzę na tournée po sądach rejonowych ściany wschodniej.
Wracając jednak do gniazd. Remiz to budowlany nadperfekcjonista i w tej materii (przynajmniej w Polsce) prym dzieli jedynie z raniuszkiem i czasem ze strzyżykiem. Tak naprawdę jednak większość ptaków, to urodzeni architekci. Taka np. prosta sroka. Laik widząc jej gniazdo pomyśli, że to chaotyczna zbieranina patyków upchanych gdzieś między gałęziami drzewa lub krzewu. Nic bardziej mylnego. Srocze gniazdo, to wyjątkowo zmyślnie zaplanowana konstrukcja mieszkalna i to na dodatek wyposażona w dach! A pokrzewki i ich misterne, ażurowe koszyczki? Toż to przecież miniaturowe dzieła sztuki, których nie powstydzili by się jubilerzy ze słynnej pracowni Petera Faberge!
Idźmy dalej. Widzieliście kiedyś gniazdo drozda śpiewaka? To również zgrabna konstrukcja, ale najciekawsze jest jej wnętrze. Śpiewak nie wyściela gniazda tak jak inne ptaki mchem czy pierzem, tylko wylepia tekturą własnej produkcji. I muszę przyznać, że jest to materiał zdecydowanie lepszej jakości, niż ten, którym dysponowałem na lekcjach plastyki w praczasach szkoły podstawowej.
Kolej na ptaki drapieżne. Popatrzcie, co się dzieje z budynkami podczas trzęsienia ziemi. Wystarczy trochę więcej na skali Richtera i całe dzielnice walą się, jak przysłowiowe domki z kart do gry w trzy karty. A teraz przenieście wzrok na gniazdo rybołowa, usytuowane na szczycie sosny w wietrzny dzień. Miota nim, niczym febra Nel na spotkaniu Anonimowych Chininistów i … i wszystko w porządku. Ptaki spokojnie wysiadują, nic sobie nie robiąc z wichury. To samo dotyczy z resztą takich np. gawronów.
A teraz ptaki gniazdujące w norach. Przyjrzyjcie się dziobowi jaskółki brzegówki, a potem pomyślcie, że takim narzędziem kopie w twardym piasku kanał o długości nawet do 1,5 m (podobnie, jak żołna). Nieco lepiej wyposażony jest kolejny kopacz, czyli zimorodek, ale przecież jego okazały (jak na ptaka) dziób, to także nie łom, ani tym bardziej laska dynamitu. A do tego dochodzą jeszcze dzięcioły!
        No dobrze. Powiecie teraz, że ptaki, to zwierzęta i jako takie posiadły te umiejętności w drodze pasywnego dziedziczenia, czyli za pośrednictwem genów. Okazuje się, że jednak tak nie jest. Badania ornitologów ze Szkocji i Botswany dowiodły, że ptaki całej tej sztuki po prostu się … uczą. Mało tego, sztukę tę doskonalą przez całe swoje życie, więc gniazda dojrzałych samczyków są dużo bardziej dopracowane, aniżeli młodzików przymierzających się do swojego pierwszego M.
      Czy zatem powinniśmy zacząć mieć kompleksy wobec ptaków na niwie budownictwa mieszkaniowego? Na szczęście ratuje nas niejaki lelek. To prawdziwy fachowiec w ludzkim tego słowa znaczeniu. Nie robi gniazda, znosi jajka, gdzie popadnie i … pewnie jest szczęśliwy.

PS. Oczywiście ten post, to tylko wierzchołek góry gniazdowej Zainteresowanych tym tematem odsyłam do nieśmiertelnej (i z jakiegoś, niezrozumiałego powodu niewznawianej) książki pt. „Gniazda naszych ptaków” autorstwa Jerzego Gotzmana i Bolesława Jabłońskiego (powinna być na Allegro).















        Poniżej fazy budowy gniazda remiza. Mam nadzieję, że ta ilustracja choć  w niewielkim stopniu pozwoli zrozumieć, jak powstaje ta unikalna konstrukcja (www.bing.com/czyz/index.php/blog/51-blog/109-gniazdo)







Banner