Leaderboard
728x15

Kilka (czyli dokładnie 625) słów o karslipingu.

Large Rectangle
Wspominałem kiedyś, że jednym ze sposobów na biwakowanie w tzw. terenie jest nocowanie w samochodzie. Wspomnieć, a wyczerpująco opisać, to jednak nie to samo. Dlatego też dzisiejszy post postanowiłem poświęcić właśnie temu, jakże ważnemu i często nierozsądnie pomijanemu, zagadnieniu.
Spanie w aucie ma niezaprzeczalnie wiele zalet, z których część już opisałem. Aby jednak nakręgosłupnie przekonać się, że tak właśnie jest, niezbędna jest przynajmniej podstawowa wiedza o tzw. karslipingu. Zdaję sobie sprawę z faktu, że wiele osób natychmiast wytknie mi, że nocowali w aucie nie raz i niepotrzebne są im żadne poradniki. Moi Kochani! To, że powodowani skąpstwem spaliście już w samochodzie (np. podczas podróży na wywczasy w Chorwacji) nic nie znaczy. Takie praktyki są powszechne w naszym narodzie (podobnie z resztą, jak przygotowywanie wesela umiłowanej córki-jedynaczki na bazie żarcia wynoszonego systematycznie przez znajomego komiwojażera z hotelowych, szwedzkich stołów). Musicie pamiętać o tym, że niehigieniczne drzemanie gdzieś na bezpłatnym parkingu, ma się tak do profesjonalnego wysypiania się w bagażniku, jak – wybaczcie porównanie - zacięcie się przy goleniu do poderżnięcia gardła. Czyli, innymi słowy się ma, ale niewiele.
Zacznijmy zatem od tego, że do karslipingu potrzebujecie auta adekwatnego do Waszych gabarytów, a zwłaszcza do kadłuba (odnóża tylne i przednie zawsze gdzieś tam upchniecie). Zatem jeżeli we wczesnym dzieciństwie paliliście dużo papierosów, zapewne wystarczy Wam nieduże, sportowe coupe (czyt. kupe). Jeżeli jednak prowadziliście zdrowy tryb życia, piliście mleko i nigdy nie brakowało Wam wieprzowiny, potrzebujecie czegoś zdecydowanie większego, czyli np. combi (czyt. kombi). Marka auta nie ma tu już większego znaczenia, chyba że przyjechaliście w teren sami, ale lubicie spać we dwoje. W takim przypadku rzeczywiście korzystniej jest posiadać Mercedesa, niż odziedziczonego po ojcu - Wartburga 353S Tourist.
Ok. Macie już odpowiednie auto i co dalej? Przede wszystkim jadąc w plener powinniście zawczasu zaplanować, gdzie będziecie nocować. Jest to istotne zwłaszcza wtedy, gdy już od kolejnego świtu koniecznie chcecie fotografować, obserwować, zakładać sidła itd., nie tracą przy tym czasu na przedporanne dojazdy. Bywa jednak i tak, że jedziecie w nieznane. Warto wtedy poświęcić trochę czasu na objazd okolicy i wybór odpowiedniego miejsca. No właśnie. Zastanówmy się teraz wspólnie, co właściwie oznacza termin „odpowiednie miejsce”? Oczywiście wiem, że większość z Was odpowie, że „odpowiednie miejsce, to takie, w które nie zagląda policja”. To oczywiście prawidłowy tok rozumowania, aczkolwiek – wybaczcie – nieco uproszczony.
Odpowiednie miejsce, Moi Mili, musi charakteryzować się także kilkoma innymi cechami. Po pierwsze powinno znajdować się tam, gdzie jest przyroda. Jakże przyjemnie jest bowiem zaraz po opuszczeniu aucich pieleszy, natknąć się na cel naszej wyprawy: bataliony, gęsi, łosie, zwierzęta futerkowe, rybę itp., gdyż właśnie m.in. w tym celu porzuciliśmy myśl o pensjonacie. Po drugie, bardzo ważne jest ukształtowanie terenu. Jak zapewne wiecie, Homo Sapiens w toku skomplikowanych procesów ewolucyjnych przystosował się do spania w pozycji horyzontalnej. Dlatego też zadbajcie, by Wasze auto docelowo stanęło w miejscu, w którym spadek terenu jest zerowy lub nieznaczny. Ominie Was wtedy dyskomfort spania z jednoczesnym wczepianiem się pazurami w tapicerkę lub inne, wewnętrzne elementy samochodu.
Kolejna kwestia dotyczy przygotowywania posiłków, palenia ognisk, ablucji itp. Można oczywiście odżywiać się wyłącznie suchą karmą, zaniechać wpatrywania się w płonące bierwiona i czasowo zrezygnować z mycia. Tyle tylko, że taki system sprawdza się w weekendy, a nie w czasie dłuższej wyprawy. Pół biedy z myciem, gdyż wiosną na prowincji i tak wszędzie wali gnojowicą, więc raczej nie musicie obawiać się, że po kilku dniach spędzonych z dala od łazienki, wyproszą Was z gminnej galerii handlowej. Ćwierć biedy nawet z tą karmą. Nasz kot je to coś od zarania jego dziejów i nie narzeka. Ale tak bez ogniska!? To już lepiej w ogóle nie ruszać się z domu. Dlatego też radzę! Planując nocleg, bezwzględnie wybierajcie miejsca zasobne w opał (przypominam, że torf nadaje się do spalenia dopiero po długotrwałym, starannym wysuszeniu) i jednocześnie niewidoczne dla nadgorliwych członków (i członkiń) lokalnej OSP.
Przepraszam. Wiem, że tekst wymknął mi się nieco spod kontroli, więc o reszcie istotnych kwestii napiszę w którymś z kolejnych postów, starając się zilustrować je adekwatnymi fotkami. Do tego czasu wybierając się w teren, korzystajcie raczej z oferty lokalnych kwaterodawców.

I niech Wiosna będzie z Wami!



























Poniżej: Podlasianka w tradycyjnym, ślubnym stroju ludowym.


Banner