Kiedy wczoraj wieczorem wychodziłem z czatowni, pomyślałem sobie, że gdyby zajrzał do niej ktoś postronny, to stwierdziłby niechybnie, że to nasze, stałe miejsce zamieszkania. Nawet nie dlatego, że osoba ta może widywać nas na rozlewisku prawie codziennie, ale dlatego, że w trakcie tych paru czatowań, zgromadziliśmy tam całkiem pokaźną liczbę przedmiotów. I o tym właśnie jest dzisiejszy, krótki post.
Dawno, dawno temu, przeczytałem artykuł o Ludziach-Minimalistach, dla których ideałem jest posiadanie, jak najmniejszej liczby rzeczy. Ojcem duchowym tego ruchu jest niejaki Leo Babauta, zaś Biblią - jego książka pt. „The Power of Less”. Nie, nie zamierzam opisywać tej, skądinąd interesującej, ideologii (jeżeli kogoś to zaciekawi, odsyłam do artykułu: http://www.bing.com/wysokie-obcasy/1,80530,12207198,Zminimalizowani__Malo_przedmiotow__duzo_swobody_.html?disableRedirects=true), tylko zastanowić się nad samym, fotograficznych rzeczy, posiadaniem.
Fotografia przyrodnicza, to przyroda, jeszcze raz przyroda i ... niestety sporo gratów. Żeby to unaocznić, poniżej zamieściłem listę tego, co znajduje się w naszym samochodzie, podczas większości wyjazdów w teren:
1. Aparaty + obiektywy + telekonwertery + wężyki + filtry.
2. Utensylia do pielęgnacji ww.
3. Zapasowe karty pamięci i akumulatorki.
4. Plecaki do noszenia ww.
5. Laptop + czytnik kart + dysk zewnętrzny + mapy + atlasy do rozpoznawania ptaków.
6. Zapasowy komplet ciuchów (bo przymusowe kąpiele, kleszcze i zimno).
7. Monopody + statywy + głowice do ww.
8. Siatki maskujące (kilka różnych) + szaliki snajperskie + parasol maskujący.
9. Siatki ogrodnicze (takie coś plastikowe sprzedawane na metry, co można wykorzystać do budowy przedniej ściany czatowni).
10.Opaski zaciskowe (do kabli elektrycznych) do łączenia patyków i przymocowywania chabazi + drut + sznurek.
11. Maczeta (genialny sprzęt do cięcia gałęzi, wycinania trzciny i zielska, oraz porcjowania ... różnych rzeczy) + toporek (ten znaleziony nad Biebrzą) do ogniskowego opału.
12. Łopat(k)a (do śniegu i piachu).
13. Latarki (czołowe i inne).
14. Ładowarki samochodowe.
15. Namiot do spania + przenośna czatownia.
16. Maty samopompujące i karimaty + śpiwory (polecam demobil) + wełniany koc + poduszki pompowane.
17.Świece (a dokładnie - wkłady do zniczów, bo tanie i kto wie do czego to ma się ostatecznie przydać) + podpałka w płynie.
18.Gumowce + wodery + jakieś zapasowe buty.
19. Repelenty (dużo różnych) + apteczka + gaz pieprzowy (na dziki:)).
20.Termosy + zestaw (maszynka, kartusze i naczynia) do gotowania + grill jednorazowy + woda + coś kalorycznego (np. likiery:)) + rzeczy osobiste, gdy wyjeżdżamy na trochę dłużej.
Nie jest oczywiście tak, że po przyjeździe na miejsce ładujemy sobie to wszystko na plecy i pogwizdując wesoło ruszamy w teren. Po pierwsze nie mamy wytrzymałości muła, a po drugie nie wszystko jest nam potrzebne w danej, konkretnej sytuacji. Wielokrotnie jednak przekonaliśmy się, że brak którejś z ww. rzeczy, prędzej czy później, wyszedłby nam bokiem, gdyż złośliwy los tylko na to czeka. Przykłady można by mnożyć w nieskończoność, poczynając od nieplanowanych noclegów w aucie, poprzez nieplanowane kąpiele w bagnie, po planowaną (lub nie) budowę prawie każdej z naszych budek.
Jeżeli będziecie czytać wspomniany przeze mnie artykuł, zerknijcie na pierwsze zdjęcie. O ile dobrze zrozumiałem, przedstawia ono cały dobytek pewnego fotografa. Nie mam pojęcia, jakim cudem ten człowiek jest w stanie żyć i na dodatek wykonywać swój zawód, ale jeżeli jest, to cholernie mu zazdroszczę.
















