Leaderboard
728x15

Przyrodnicze szlaki Historii.

Large Rectangle
       Kiedy podczas ostatniego pobytu w Dolinie przeczesywaliśmy pewne jej fragmenty w poszukiwaniu łosi, natrafiliśmy na, ledwo już widoczne, pozostałości okopów z okresu II Wojny Światowej. Przypomniało mi to czasy, kiedy jeszcze mieszkałem w Biebrzy, a Ojciec przywoził mi czasem zardzewiałe łuski i inne, wojenne artefakty, znajdowane w trakcie wyjazdów terenowych. Kiedy sam zacząłem zapuszczać się w głąb Doliny, znajdowałem je i ja. Było ich oczywiście o wiele mniej, gdyż część padła zapewne łupem zbieraczy, resztę zaś pochłonęła przyroda. Te, nieliczne znaleziska pobudzały jednak wyobraźnię i zachęcały do poszukiwania informacji, zwłaszcza na temat działającej na tym terenie partyzantki. Wtedy nie było to jednak takie proste. Na przełomie lat `80 i `90 rzetelne publikacje dotyczące Armii Krajowej (która dominowała na tym terenie) były niedostępne, a przynajmniej dla mnie. Dopiero po wielu latach dotarłem do książek-pamiętników ludzi, którzy walczyli w szeregach 9 Pułku Strzelców Konnych Armii Krajowej i którzy w 1944 r. brali udział w walce stoczonej na Osowych Grzędach (największej bitwie partyzanckiej na Białostocczyźnie).
       Wspominam o tym wszystkim z jednego, ważnego dla mnie powodu. Od zawsze interesuję się II Wojną Światową, więc zgromadziłem solidny zbiór książek poświęconych temu tematowi. Problem jednak w tym, że większość miejsc, o których czytam, to dla mnie tylko nazwy. Nigdy nie byłem w Normandii i pod Monte Casino. Nie odwiedziłem Wołgogradu-Stalingradu, Tobruku i Ardenów. Ba! Nie byłem nawet na Westerplatte!
       W Dolinie jest jednak inaczej. Gdy czytam wspomnienia byłych partyzantów, napotykam na bardzo dobrze znane mi nazwy miejscowości, rzek, kanałów, lasów i uroczysk. Gdy ruszamy w teren, często wykorzystujemy te same szlaki, po których poruszali się żołnierze AK. Ząb czasu obszedł się z tym obszarem dosyć łagodnie, więc dzisiejszy krajobraz jest prawie taki sam, jak ten z 1944 r. Płyną te same rzeki, rolnicy wykaszają te same łąki i jeżdżą po drzewo w te same brzeziny, do których jeździli ich dziadkowie. Przemierzanie tych terenów, to nie tylko obcowanie z przyrodą, ale również z historią. Niezwykle ciekawą i ważną historią, która - nad czym ubolewam - interesuje tylko nielicznych. 
       W Biebrzańskim Parku Narodowym trasy turystyczne nie mają nazw. Można by jednak zrobić wyjątek i obecny, czerwony szlak biegnący wzdłuż Ełku nazwać Szlakiem Żołnierzy 9 Pułku Strzelców Konnych Armii Krajowej, żeby uświadomić przyjezdnym, ale również nowej generacji miejscowych, że Biebrza, to nie tylko ptaki, łosie i stara, carska twierdza.


PS. Nie chciałem w poście streszczać historii 9 PSK AK i innych oddziałów walczących w Dolinie, bo nie zasługują na jakieś tam streszczenie, a poza tym nie starczyłoby mi miejsca. Zachęcam jednak do poczytania. Trochę informacji można znaleźć w internecie. ale kopalnią wiedzy  są dwie książki: Jana Orzechowskiego „Aby pamięć nie zginęła” i Władysława Świackiego „Pamiętnik przechowany w beczce”.












Banner